15 października 2017

Książka uczy

Hej kochani!
Dawno mnie tu nie było, ale nie zgadniecie ile mam nauki w klasie maturalnej. Kończę późno, gdy wracam do domu, uczę się, a już później nie mam ochoty, aby ułożyć kilka zdań i dodać nowy wpis. Dlatego nowych wpisów będziecie mogli się spodziewać w weekend co tydzień lub co dwa tygodnie.

Przechodząc do tematu dzisiejszego wpisu, chciałabym porozmawiać o książkach. Młodzi ludzie bardzo rzadko czytają książki, być może dlatego, że uważają to za nudne zajęcie lub lektury, które mamy w szkole źle się kojarzą z czytaniem. A to bardzo duży błąd. Według mnie książka uczy. Może nauczyć bardzo wiele, zaczynając od wyobraźni, kończąc na poprawnym układaniu zdań. I to widać na co dzień kto czyta a kto nie.


Plusy czytania książek
  • Nasza wyobraźnia staje się większa
  • Zasób słownictwa staje się bogatszy
  • Umiemy poprawnie układać zdania
  • Robimy bardzo mało błędów ortograficznych
  • Czytając coś na głos nie przekręcamy zdań
  • Miło spędzamy czas
  • Możemy znaleźć nową pasję
  • Mamy więcej tematów do rozmów

I jak widać, tych plusów jest bardzo dużo. Jakby się zastanowić jeszcze więcej można ich znaleźć. Będąc w szkole podstawowej lub w gimnazjum też nie lubiłam czytać książek. Może raz na jakiś czas przeczytałam. Gdy poszłam do technikum, polubiła czytanie książek. Znalazłam odpowiednie dla siebie, które mnie interesują i które lubię czytać.
Lektury szkolne mogą odstraszyć od czytania. Te książki są pisane trudnym językiem i na dodatek fabuła nie jest zbyt ciekawa. Oczywiście nie wszystkie, ale większość. Często tak bywa, że ktoś bardzo lubi czytać książki, ale lektury szkolne już nie przeczyta. To dlatego, że każdy ma inny gust i musi znaleźć odpowiedni gatunek dla siebie.
Dlatego zachęcam wszystkich, żeby czytali książki i odkrywali nowe pasje. A wy lubicie czytać książki? W komentarzach możecie pisać tytuły najlepszych książek, jakie przeczytaliście. Do następnego!

17 września 2017

Podsumowanie wakacji

Hej kochani!
Dwa tygodnie temu skończyły się wakacje i od tamtej pory zaczął się rok szkolny. W dzisiejszym wpisie chciałabym podsumować tegoroczne wakacje. Dlatego zapraszam Was do dalszego czytania :)

Jeśli czytacie mojego bloga od dłuższego czasu, to wiecie, że na początku wakacji dodawałam post z moimi planami na wakacje. Jeśli chcecie go przeczytać, to zapraszam --> Moje plany na wakacje
Dlatego zobaczmy, co udało mi się zrealizować przez te dwa miesiące.

  • Rozwijać swoje pasje
  • Czytać książki
  • Podjąć pracę
  • Zrobić porządek w pokoju
  • Spędzić czas z rodziną i przyjaciółmi
  • Wyjazdy
  • wypocząć

W czasie wolnym starałam się rozwijać swoje zainteresowania. Blogowanie wychodziło mi rewelacyjnie, gdyż w lipcu posty były o wiele częściej i starałam się, aby były oryginalne. Fotografia i gotowanie to tak pół na pół. Więc myślę, że punkt zaliczony.
Jeśli chodzi o czytanie książek, to w swoim dzienniku dałam na cel przeczytanie pięciu książek w te wakacje. Udało mi się przeczytać tylko cztery książki, ale na blogu nie dałam konkretnej liczby, więc punkt jakby zaliczony.
Pisałam również, że chciałabym iść do pracy. Tak się składa, że na sierpień udało mi się ją znaleźć. Pracowałam na kuchni tam, gdzie miałam praktyki w maju. Cieszę się, że akurat tam pracowałam, gdyż w szkole jestem na żywieniu i dzięki tej pracy zobaczyłam, jak to wygląda na co dzień i zdobyłam trochę doświadczenia.
Również udało mi się posprzątać w pokoju. Gdy robiłam porządki w szafkach, nie uwierzycie, ale znalazłam zeszyty z trzeciej gimnazjum. Wyrzuciłam bardzo dużo rzeczy nie tylko papiery, ale również stare zeszyty i ubrania, które okazały się za małe lub które mi się nie podobają. Ubrania, które wyglądają jak nowe, postanowiłam sprzedać, dlatego zapraszam na mój vinted, tam na dniach pojawią się nowe ubrania na sprzedać --> Vinted
W wolnych chwilach starałam się spędzać czas z rodziną. Czasami warto odłożyć komputery i telefony i trochę posiedzieć z bliskimi Dzięki temu można się bardziej do nich zbliżyć.
Miałam wolne weekendy, dlatego poświęcałam je na różne małe wyjazdy. Jeździłam do Białegostoku, do galerii, nad wodę, do chłopaka, byłam na koncercie w moim mieście oraz jeździłam na różne uroczystości, które były w miastach obok.
Głównym celem wakacji był odpoczynek. Od września idę do czwartej klasy technikum i potrzebowałam, aby trochę odpocząć i nabrać sił na nowy rok szkolny.

Myślę, że wszystkie wyżej wymienione cele zostały wykonane. Dzięki dwumiesięcznej przerwie udało mi się wszystko zrealizować. Jestem z siebie zadowolona, że tych wakacji nie zmarnowałam.

Na dole możecie zobaczyć zdjęcia, które zostały zrobione w tym okresie. A wy jak spędziliście tegoroczne wakacje? Piszcie w komentarzach! Do następnego!





20 sierpnia 2017

Inspiracje miesiąca - sierpień

Hej kochani!
Aktualnie za oknem jest brzydka pogoda, jeszcze w tygodniu świeciło ładne słoneczko, a gdy tylko przyszedł weekend zaczął padać deszcz. Teraz siedzę u chłopaka w pokoju i gdy on czyta książkę piszę nowy wpis na bloga. W sierpniu zaczęłam trochę rzadziej pisać, a dlaczego dowiecie się pod koniec wakacji w jednym z postów. Dzisiaj przygotowałam inspiracje na sierpień, te będą trochę się różniły od tych w lipcu, ponieważ nie będą one tylko wakacyjne, a będą różne. Również znajdzie się kilka cytatów. Inspiracje pochodzą z Tumblra, mam tam konto kilka lat, ale nie zawsze jestem dostępna, wchodzę tylko wtedy kiedy mam na to ochotę. Lubię tę stronę, bo na niej można znaleźć kilka bardzo fajnych cytatów, lecz nie podoba mi się to, że jest na niej dużo smutnych, negatywnych obrazków. Mimo wszystko zapraszam Was do obserwacji mojego profilu.

Co u mnie słychać? Już za niedługo koniec wakacji więc ostatnie dni staram się wykorzystać na realizację celów, które przygotowałam sobie na te wakacje. Odpoczywam i nabieram siły na nowy rok szkolny oraz staram się nie marnować dnia na siedzeniu i nic nie robieniu. Nigdzie daleko nie jeżdżę, bo według mnie, żeby fajnie spędzić czas nie trzeba jeździć daleko, a można wakacje spędzić blisko i jeszcze o wiele w lepszym gronie. Piszcie jak u was wakacje mijają i jakie macie plany na ostatnie kilka dni. Do następnego!




8 sierpnia 2017

4 lata

Hej kochani!
5 sierpnia mój blog obchodził swoje małe święto. Tego dnia, cztery lata wstecz napisałam pierwszy wpis. Od tego dnia zaczęłam prowadzić bloga. Były lepsze i gorsze dni. Miałam wzloty i upadki, ale się nie poddaje i dalej idę do przodu. Z dnia na dzień staram się rozwijać i dodawać coraz to lepsze wpisy. Mam nadzieję, że jakoś mi to wychodzi. Jak pomyślę, ile to czasu zleciało, a ja jeszcze się nie poddałam i jak na razie nie zamierzam się poddać. Kocham pisać i to robię.

Co się zmieniło przez ten czas w moim życiu? Przede wszystkim nie jestem tą samą osobą, co byłam cztery lata temu. Stałam się odważniejsza i mówię, to co myślę. Nie owijam w bawełnę. Odkryłam swoje pasje i wiem, jakie wykonywane czynności sprawiają mi radość. Zaczęłam przykładać większą uwagę do zdjęć. Stałam się bardziej zorganizowana. Umiem zaplanować sobie dzień tak, aby starczyło mi czasu na napisanie wpisu i na swoje sprawy prywatne.

Podsumowanie 4 lat prowadzenia bloga

1 rok (2013 - 2014)
W tym roku pisałam o wszystkim. Wchodziłam na bloga, bardzo często zdarzało się, że po kilka razy dziennie. Po jakimś czasie stwierdziłam, że posty z tego roku mi się nie podobają i je usunęłam. Zdjęcia, które dodawałam, były to zdjęcia krajobrazów lub przyrody.

2 rok (2014 - 2015)
W tym roku pierwszy raz wstawiłam swoje zdjęcie do wpisu. W tej chwili jak na nie patrzę, to mi się śmiać chce, ale cóż chcę mieć pamiątkę w przyszłości, dlatego nie usuwam już żadnych wpisów. Posty publikowałam dość często, zdarzało się, że nawet co drugi dzień. W roku 2014 uczyłam się dopiero obróbki zdjęć, dlatego wyglądają, jak wyglądają. W tym roku zgłosiłam swojego bloga do konkursu "Blog Roku 2014". Co prawda nie wygrałam, ale fajnie było się w tym pobawić. W tym roku nawiązałam swoją pierwszą współpracę z firmą zagraniczną. Był to dla mnie szok, bo nie sądziłam, że po tak krótkim czasie napisze do mnie jakaś firma.

3 rok (2015 - 2016)
W tym roku pisałam już oryginalniejsze wpisy i wymyślałam nowe serie. Robiłam wywiady z różnymi blogerkami, dodawałam przepisy i swoje przemyślenia na różne tematy. Dawałam Wam różne rady na dany temat oraz opisałam, co stosuję, aby moje włosy szybciej rosły. Zdjęcia też były wykonywane w lepszej jakości. Mogę powiedzieć, że od tego roku blog pracuje na pełnych obrotach. Posty są oryginalne i dużo ciekawsze, zdjęcia są w dobrej jakości i lepiej obrobione.

4 rok (2016 - 2017)
W czwartym roku posty dodawałam różnie, raz były, a raz nie.  A to dlatego, że w tym roku miałam dużo nauki w szkole i miałam egzaminy zawodowe. Od czerwca zaczęłam publikować częściej wpisy. Nauczyłam się robić szablony i zapoznałam się z kodami css. Z każdym dodanym postem rozwijałam się.

Jak widzicie, z każdym rokiem rozwijałam się coraz bardziej. Przez te lata bardzo dużo osiągnęłam. Nabrałam doświadczenia i wiedzy. Jednak wciąż się uczę. Mam nadzieję, że w następnych latach moja wiedza na temat bloga, kodów css i html zwiększy się oraz zdjęcia, które dodaje, będą jeszcze lepsze i posty, które piszę, będą przyciągać czytelników. W tym miejscu chciałabym wszystkim podziękować Wam czytelnikom za to, że jesteście ze mną, czytacie i komentujecie oraz moim znajomym i rodzinie za to, że mnie wspierają i kibicują, w tym, co robię.

Z tej okazji założyłam sarahah. Możecie pisać tam propozycje postów, jakie chcecie przeczytać, pytania to będę odpowiadać w postach oraz różne opinie. Chciałam również przygotować konkurs, ale ze względu na to, że ostatnio jestem trochę zajęta, co widać po spóźnionym poście, to jednak konkurs odbędzie się kiedyś indziej. Do następnego!


31 lipca 2017

To już rok!

Hej kochani!
Dzisiaj chciałam opowiedzieć Wam pewną historię. Także zapraszam do czytania.

Pewnego słonecznego dnia urwałam się po dwóch lekcjach ze szkoły i poszłam razem z dziewczynami do internatu, który mieści się tuż obok mojej szkoły (internat jest dla osób, które musiałyby dojeżdżać do szkoły). I jak to jest z dziewczynami ploteczki, herbatka itp. W tym dniu siedziałam dość długo w internacie. Później postanowiłyśmy, że pójdziemy na świetlicę. Jak postanowiłyśmy tak i zrobiłyśmy. Tam siedziałyśmy przeważnie na telefonach, bo już po takim czasie zdążyłyśmy się nagadać. Jedna z moich koleżanek poszła grać z jakimś kolegą w bilarda. Nie zwracałam na niego uwagi. Po godzinie była pora, aby wracać do domu. Więc i tak zrobiłam. Na drugi dzień w szkole dowiedziałam się, że temu koledze wpadłam w oko. Później dziewczyny pokazały mi jego zdjęcia. Wydawał się na porządnego, normalnego chłopaka. Na drugi dzień dostałam od niego wiadomość. I zaczęliśmy pisać. Na początku zwykła rozmowa jak z dobrym kolegą, opowiadałam mu o swoich zainteresowaniach on dla mnie o swoich (ale informacje o tym, że mam bloga ukryłam, ale później się o tym dowiedział). I później pisaliśmy codziennie czasami co drugi dzień. Na świętach wielkanocnych napisał mi przepiękny wierszyk. Po świętach pierwszy raz się spotkaliśmy. Rozmowa się nie kleiła i ogólnie było tak sztywnie. W kolejnych dniach po szkole codziennie się spotykaliśmy albo w internacie, albo pod internatem. I tak mijały dni aż do wakacji. Kiedy to Daniel (bo tak się nazywa) musiał wyjechać do Holandii do pracy. Dzień przed wyjazdem spędziliśmy na takim małym koncercie. Było cudownie! Na drugi dzień Daniel już jechał do Holandii. Bardzo to przeżywałam. Pierwsze dni były ciężkie, bardzo za nim tęskniłam, ale później już się do tego przyzwyczaiłam i jakoś dni mijały. Daniel wrócił w ostatni dzień lipca i tego samego dnia zapytał mnie, czy chcę zostać jego dziewczyną. Zgodziłam się! W sierpniu się spotykaliśmy co drugi dzień (zapomniałam dodać, że Daniel mieszka 30 km ode mnie). Później była szkoła i w październiku moje urodziny. Dostałam od niego cudowny prezent i ten dzień spędziliśmy na świętowaniu mojego wkroczenia do pełnoletniego życia. Później już rzadziej się spotykaliśmy, bo mój chłopak poszedł na studia i musiał też poświęcić trochę czasu na naukę. Były tygodnie, że spotykaliśmy się tylko raz. Jakoś przetrwaliśmy ten ciężki okres i jesteśmy szczęśliwi ze sobą! Jesteśmy razem dopiero rok, ale z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że jest to ten jedyny i to z nim chcę spędzić resztę życia. Jest nie tylko moim chłopakiem, ale również najlepszym przyjacielem.


Tak to wygląda moja historia. Nigdy nie zdawałam sobie sprawy z tego, że jeden dzień, jedna chwila może wszystko zmienić, że jedna ucieczka może spowodować, że poznam kogoś tak cudownego. W naszym związku były chwile lepsze i gorsze, jak to u wszystkich, ale się nie poddajemy! Wiem, że z tą osobą będę szczęśliwsza niż z kimkolwiek innym!

Dlatego nie szukajcie miłości a miłość Was samych znajdzie!

Do następnego!

27 lipca 2017

Czy miłość przychodzi sama?

Hej kochani!
W dzisiejszym wpisie chciałabym z Wami troszeczkę porozmawiać na temat miłości. Czym jest miłość? Czy przychodzi sama, czy trzeba jej szukać? I co się czuję, gdy się ją w końcu znalazło? Na te trzy pytania znajdziecie odpowiedź w dzisiejszym wpisie. Zapraszam do czytania!

Na początku chciałabym opowiedzieć Wam jedną historię. Jeszcze rok temu miałam totalnie gdzieś to czy mam chłopaka, czy nie. Był on dla mnie niepotrzebny. Sama nosiłam ciężkie torby czy sama otwierałam sobie drzwi (w tamtych czasach kobieta niezależna). Pewnego dnia, był to pierwszy dzień wiosny i dzień wagarowicza, poszłam do szkoły, a że było bardzo mało ludzi, razem z koleżanką wpadłyśmy na pomysł, aby po dwóch lekcjach uciec. Większość moich dobrych koleżanek mieszkała w internacie, wiec razem z tą koleżanką poszłyśmy do internatu. I spędziłam miło dzień, chodziłyśmy na miasto, siedzieliśmy w internacie, rozmawiałyśmy i dobrze się bawiliśmy. Po kilku dniach od tego wydarzenia napisał do mnie pewien chłopak. I tak od rozmowy do rozmowy, od spotkania do spotkania zostaliśmy parą. Wtedy miłości nie szukałam, sama do mnie przyszła. Szczerze mówiąc, miałam ją gdzieś, wystarczyło jedno przyjście do internatu, a tam poznałam swojego chłopaka.





Co to jest miłość?
Miłość- jest to relacja międzyludzka, najczęściej między kobietą a mężczyzną. Miłość jest pięknym uczuciem, daje nam szczęście, dzięki niej widzimy świat przez różowe okulary. Jest lekarstwem na problemy. Miłość jest najważniejszą wartością w życiu i bez niej świat jest szary i smutny.

Co się czuje, gdy znajdziesz miłość? Szczęście, że masz osobę, którą kochasz, której możesz o wszystkim powiedzieć i najważniejsze, że możesz jej zaufać. Bezpieczeństwo, że przy tej osobie nic ci nie grozi. Na początku znajomości motylki w brzuchu i szybsze bicie serca.

A teraz chciałabym opowiedzieć drugą historię. Mam dwie koleżanki, które nie mają chłopaków, ale szukają na siłę. Obydwie wybrały już sobie, którym chciałyby się spodobać. Zaczęły się bardziej malować, kupować nowe ubrania. Przechodzili obok nich na przerwie. Jedna z wyżej wymienionych koleżanek podkochuje się już od pierwszej klasy, ale przez te lata nic nie wyszło i raczej już nie wyjdzie, bo ten kandydat w kwietniu skończył szkołę. Druga koleżanka podkochuje się od niedawna, pisała do niego dwa razy, znajomy pisał do niego i podpytywał się czy może podoba się mu ta koleżanka. Nic z tego nie wyszło. I też raczej już nic nie wyjdzie, może w przyszłości. Niedawno się dowiedziałam, że ten chłopak ma już dziewczynę. I jak widzicie z drugiej historii, obydwie koleżanki szukały na siłę. Żadna z nich do tej pory nie ma chłopaka.




Co do odpowiedzi na moje pytanie, czy miłość przychodzi sama, czy trzeba jej szukać? To jestem zdania, że miłość przychodzi sama. Nie wiemy gdzie i kiedy. Przyjdzie w nieoczekiwanym momencie. A jakie jest Wasze zdanie na ten temat? Piszcie w komentarzach. Do następnego!

23 lipca 2017

Recenzja książki: "Jesienna miłość" Nicholas Sparks

Hej kochani!
Ostatnio był film to teraz pora na książkę. Przed wakacjami, gdy zdawałam książki z roku szkolnego do biblioteki, pani bibliotekarka zaproponowała, że na wakacje można wypożyczyć kilka książek. Nie byłam wtedy sama, więc nie miałam też dużo czasu. Przejrzałam szybko książki, które były wystawione i wzięłam dwie. Jedną z nich zaczęłam czytać na początku wakacji, ale później zaczęłam czytać inną książkę i tak zapomniałam o niej. Gdy tamtą przeczytałam fakt, że biblioteka miejska była zamknięta przez trzy tygodnie, skłonił mnie do ponownego rozpoczęcia czytania tej książki. Dlatego zapraszam Was do jej recenzji.


Głównym bohaterem książki jest Landon Carter. Ma on siedemnaście lat i jest uczniem ostatniej klasy szkoły średniej. Jest strasznym chuliganem i razem z przyjaciółmi robią innym dowcipy. Razem z nim do szkoły uczęszcza dziewczyna inna niż wszystkie. Codziennie ubiera się w sweterki i spódniczki, nosi na głowie kok oraz nie rozstaje się z biblią, nosi ją w ręku. Pewnego dnia Landon musi podjąć decyzję albo będzie uczęszczał na lekcje chemii, albo na lekcje dramatu. Wybrał lekcje dramatu. Główny bohater po szkole średniej planuje iść na studia, ale że jego słabe oceny nie umożliwiają mu to, postanawia zostać przewodniczącym samorządu.  Gdy nim zostaje, pomaga udekorować sale na bal, który niedługo się odbędzie. Gdy się zbliża bal, Carter poszukuje partnerki, została mu tylko Jamie, którą uważał za dziwaczkę. Długo się nad tym zastanawiał, ale jeśli miałby wybierać pomiędzy sprzątaniem kibli, a pójściem na bal z Jamie to wybrał pójście na bal z dziwaczką, której nikt nie lubi. Po balu Landon myślał, że wszystko wróci do normy, jednak pewnego dnia dostał telefon, po telefonie poszedł na umówione spotkanie. Na spotkaniu zgodził się na propozycję, która odmieni całe jego życie.

Pod czyim wpływem Landon się zmieni?
O czym dowie się na spotkaniu i co to będzie za propozycja?
Czy Landon zbliży się do Jamie, czy będzie to jednorazowe spotkanie?
Czy Jamie cały czas będzie uważana za dziwaczkę?
Czy Carter będzie brał udział w przedstawieniu, czy chodzi na te zajęcia tylko po to, żeby chodzić?



Prolog

"Kiedy miałem siedemnaście lat, moje życie odmieniło się na zawsze. Wiem, że są ludzie, którzy słysząc to, bardzo się dziwią. Patrzą na mnie ze zdumieniem, jakby próbowali zgadnąć, co takiego mogło się wówczas zdarzyć, ja jednak rzadko kiedy mam ochotę to wyjaśniać. Przeżyłem tu prawie całe życie i naprawdę nie sądzę, bym musiał to czynić - chyba że na moich własnych warunkach...
...Nazywam się Landon Carter i mam siedemnaście lat. Oto moja historia; przyrzekam, że niczego nie opuszczę. Najpierw będziecie się uśmiechać, potem zapłaczecie... nie skarżcie się później, że Was nie ostrzegałem."


Moja opinia

Pierwszy raz miałam okazję czytać książkę tego autora. Pisze on trochę innym językiem, niż zazwyczaj czytam, ale książka bardzo mi się podobała. Przeczytałam ją w ciągu trzech dni. Książkę bardzo szybko się czyta. Tak jak piszę autor w prologu, na początku na twarzy pojawia się uśmiech, pod koniec książki łzy lecą ciurkiem. Każdemu ją polecam i myślę, że to nie był ostatni raz, jak sięgnęłam po książkę tego autora.

Czytaliście tę książkę lub zamierzacie czytać? Piszcie w komentarzach. Do następnego!

19 lipca 2017

Inspiracje miesiąca - lipiec

Hej kochani!
Chciałabym raz w miesiącu dodawać wpis przeznaczony inspiracjom. Myślę, że każdy z nas potrzebuje czasami pooglądać jakieś obrazki lub zdjęcia. Dzięki temu jesteśmy bardziej zmotywowani, a w naszej głowie jest dużo pomysłów. Czasami będę brała obrazki z tumblra, we heart it lub będę dodawała własne zdjęcia, które przez ten czas zrobiłam. Dzisiejsze inspiracje wzięłam z we heart it. Plusem tej strony jest to, że tam znajduję większość pozytywnych obrazków. Zapraszam do oglądania!







Do następnego!