Podsumowanie 2018 roku

Podsumowanie 2018 roku

Hej kochani!
Dzisiaj mamy ostatni dzień 2018 roku. Co za tym idzie? Czas na podsumowanie i wyciągnięcie wniosków. Rok 2018 był dla mnie dobrym rokiem, był na pewno przełomowym i bardzo dużo się w nim działo. Zaczynając już od stycznia, w styczniu miałam egzamin zawodowy z kwalifikacji T.15. Najpierw miałam teorię a następnego dnia praktykę. Później zaczęłam intensywne przygotowania do matury. W międzyczasie odebrałam wyniki z egzaminu. Byłam na 90% pewna, że nie zdałam, bo po egzaminie razem z koleżankami omawialiśmy swoje wyniki. I miałam bardzo dużo błędów. Gdy sprawdzałam wyniki, okazało się, że zdałam i wtedy z moich oczu popłynęły łzy szczęścia. W kwietniu skończyłam szkołę. Było mi bardzo szkoda, że to już się skończyło. W maju miałam maturę. Tak się złożyło, że terminy zdawania egzaminów rozłożyły mi się na cały maj. Więc maj był dla mnie ciężkim i stresującym miesiącem. Później zaczęłam swoje najdłuższe i jednocześnie ostatnie wakacje. Wakacje minęły mi bardzo szybko i też dużo się działo. Bardzo dużo podróżowałam, objeździłam prawie wszystkie plaże w okolicy. Byłam w miejscach, do których zawsze chciałam pojechać. Spotykałam się ze znajomymi. Oraz na wakacjach zapisałam się na kurs prawa jazdy. Bardzo miło wspominam kurs i instruktora. Wspomnienia na pewno zostaną na długo. Przez dwa tygodnie chodziłam na wykłady, później zapisałam się na pierwszą jazdę samochodem. Pamiętam, że musiałam jeszcze tydzień czekać na wolny termin. Pamiętam swoją pierwszą jazdę eLką. Tak się bałam jazdy i dwie godziny przed, chodziłam już zestresowana, a po jazdach wróciłam taka szczęśliwa i zadowolona, że mi dobrze poszło. Na wakacjach wzięłam również sobie dodatkową pracę, jaką było roznoszenie ulotek. Ulotki roznosiłam przez trzy miesiące. Później przyszła jesień. W październiku skończyłam 20 lat. W październiku również zdałam egzamin wewnętrzny i teorię z prawa jazdy. Pamiętam, że wewnętrznego nie planowałam w tym dniu zdawać ale wtedy miałam jazdę i po jazdach instruktor zawiózł mnie i kazał zdawać wewnętrzny. Gdy zdałam wewnętrzny poszłam zapisać się na teorię. Teorię zdałam za pierwszym razem. Później zapisałam się na praktyczny. I egzamin praktyczny wypadł mi 5 listopada, był to poniedziałek. Przed egzaminem miałam jeszcze ostatnią godzinę do wyjeżdżenia. Ta jedna godzina bardzo mi pomogła, bo egzamin zdałam za pierwszym razem. Później czekałam na odbiór prawa jazdy i w tym samym czasie zrezygnowałam z roznoszenia ulotek. Następnie składałam CV, chodziłam na rozmowy i mówiąc krótko, szukałam stałej pracy.


Grudzień był dla mnie magicznym miesiącem. Od początku grudnia padał śnieg. Tydzień przed świętami dostałam kolejną dodatkową pracę. Moim obowiązkiem było sprzedawanie żywego karpia w jednym z marketów. Nie powiem, że praca była lekka, od rana do wieczora musiałam stać na nogach. Więc tydzień zleciał mi bardzo szybko. W niedzielę przed świętami chodziłam po mieście szukając prezentów a następnego dnia była już wigilia. Ten dzień i połowę pierwszego dnia świąt spędziłam z rodziną u babci. Później przyjechał po mnie mój chłopak i zabrał mnie do siebie. U niego byłam drugą połowę pierwszego dnia i drugi dzień świąt. Święta szybko minęły i później trzeba było wracać do codziennych spraw. W tym roku poznałam bardzo dużo wspaniałych ludzi i na pewno chciałabym rozwijać z nimi znajomość w następnym roku. Poznałam również ludzi, z którymi nie chciałabym już utrzymywać kontaktu. Zrozumiałam, co to jest prawdziwa przyjaźń i że przez całą szkołę samą siebie oszukiwałam, myśląc, że to w technikum poznałam osobę, którą mogę tak nazwać. Z niektórymi osobami chciałabym kontakt ograniczyć jedynie do wymiany cześć na ulicy. Zrozumiałam, że nie każdy zasługuje na miano przyjaciela i niektórzy się nie nadają na przyjaciół. Zrozumiałam, co tak naprawdę jest ważne w życiu. Nauczyłam się doceniać to, co mam. W tym roku zaczęłam na poważnie oglądać seriale. Obejrzałam "Plotkarę" - serial, który zawsze chciałam skończyć, ale nigdy nie udało mi się dojść do końca. Nauczyłam się organizować sobie życie tak, żebym miała na wszystko czas. W tym roku również podjęłam "pracę", zajęcie dodatkowe, które chciałabym rozwijać w następnym roku. Zaczęłam się interesować kosmetykami i polubiłam makijaże. Jedną bardzo ważną rzeczą, którą nie udało mi się osiągnąć w tym roku to to, że nadal nie wiem, co chciałabym robić w życiu i jaką drogą podążać. Mam nadzieję, że mi się to uda zrobić w następnym roku.

A jakie mam cele i postanowienia na nowy rok? Wszystkiego nie będę zdradzać, bo raczej chciałabym zachować je dla siebie. Na pewno chciałabym dążyć do ulepszania siebie, chciałabym z każdym dniem być coraz lepsza. Chciałabym pojechać do stolicy, zwiedzić Warszawę. Chciałabym na blogu dobić do 1000 obserwatorów.
Bardzo ciężko przyszło mi napisanie o swoich celach na przyszły rok, bo raczej nie lubię publicznie tego pisać, bo zawistni ludzie zaraz zaczną życzyć mi źle. A mam taką zasadę, że jak ludzie wiedzą mniej, to jestem szczęśliwsza. Dlatego napisałam tylko kilka przykładowych postanowień. Resztę spiszę sobie w kalendarzu, do którego tylko ja będę miała dostęp.
Kończąc ten wpis, życzę Wam szczęśliwego nowego roku. Żebyście dążyli do realizacji swoich celi oraz spełniali marzenia. Pamiętajcie, żeby się nie poddawać! Do następnego!
Świąteczny czas!

Świąteczny czas!

Hej kochani!
Czasami życie potrafi nas zaskoczyć i los może się zmienić na naszą korzyść. Od tygodnia miałam wszystko zaplanowane, jeśli chodzi o nowe wpisy. Przygotowałam dla Was post tematyczny, który miał się pojawić jeszcze przed świętami. W poniedziałek dostałam telefon i niestety wszystko się skomplikowało, ale na moją korzyść. Co prawda, był to dla mnie bardzo ciężki tydzień, ale byłam z niego naprawdę zadowolona.

Dzisiaj mamy 24 grudnia, czyli wigilia. Każdy ma jakieś obowiązki, każdy przygotowuje się do kolacji. Pamiętajmy, żeby w tym dniu nikt nie był sam, żeby na stole był jeden wolny talerz dla podróżnika, gdyby się zjawił, że w życiu nie są ważne prezenty ani rzeczy materialne. Najważniejsza jest rodzina, zdrowie, miłość, przyjaźń.

Uwielbiam ten czas przed świętami, gdy każdy jest zabiegany, każdy o wszystkim zapomina. Uwielbiam te dekoracje w sklepach, świąteczne piosenki puszczane w radiu. Uwielbiam, gdy jest mróz za oknem i szczypie w nos. Pamiętajcie, żeby doceniać każdą chwilę, każdy moment! Pamiętajcie, żeby cieszyć się z małych rzeczy. Pamiętajcie, aby być szczęśliwym!

Bo kiedy miasto na święta się stroi
Nie jeden z nas o przyszłość się boi
Nie jeden z nas w marzenia ucieka
Wierząc, że spełnienie gdzieś czeka!

Z okazji Świąt Bożego Narodzenia chciałabym złożyć
Wam wszystkim najlepsze życzenia, dużo zdrowia,
szczęścia, radości, żeby się spełniło wszystko, o czym
marzycie, żebyście dążyli do celu i się nie poddawali.
Wesołych i spokojnych Świąt!
Mój codzienny makijaż

Mój codzienny makijaż

Hej kochani!
Na dzisiejszy wpis zbierałam się bardzo długo, zdjęcia miałam zrobione, ale jakoś nie mogłam usiąść i go napisać. Aż w końcu postanowiłam to zmienić i tak oto właśnie piszę ten wpis, a ty za chwilę będziesz go czytał. Dzisiaj chciałam Wam pokazać mój codzienny makijaż i od razu uprzedzam, nie piszę tego postu, bo robię jakiś super, ekstra makijaż. Chciałam Wam po prostu pokazać jakich produktów używam, opowiedzieć trochę o nich oraz powiedzieć czy polecam ten produkt czy odradzam zakupu. I może komuś moja opinia się spodoba i sam postanowi dany produkt zakupić. Więc jak wygląda mój codzienny makijaż?

1. Krem nawilżający
Pierwszym produktem, który używam, jest to krem nawilżający, zamiast bazy pod makijaż używam kremu nawilżającego. Zwłaszcza teraz, gdy idzie zima mam bardzo suchą skórę nie tylko na twarzy, ale również na dłoniach i usta. Dlatego używam kremu nawilżającego. Gdy raz go nie nałożyłam, w okolicach nosa skóra zaczęła mi się łuszczyć. Mam swój ulubiony z apteki, z takimi małymi drobinkami, ale już mi się skończył, więc na chwilę obecną używam z Lirene do cery wrażliwej.

2. Podkład
Kolejnym produktem, którego używam, to jest mój ulubiony podkład z Giordani Gold. To jest moje pierwsze opakowanie i wiem na pewno, że nie ostatnie. Z kolorem trafiłam w sedno, a tego się obawiałam. Mam bardzo jasną cerę i zawsze ciężko było mi znaleźć odpowiedni kolor, żeby się za bardzo nie odróżniał od mojej cery. Aż w końcu udało mi się znaleźć, który idealnie wyrównuje koloryt, dzięki czemu cera wygląda młodziej. Ten podkład zapewnia naturalny efekt makijażu oraz zakrywa niedoskonałości. Nie tworzy maski, z tym również zawsze miałam problem, gdy nałożyłam jakikolwiek podkład na twarz, nie miałam ochoty długo z tym chodzić. A ten mogłabym nosić od rana do wieczora. Dlatego z czystym sumieniem każdemu polecam ten podkład!


3. Korektor i cienie do powiek
Gdy już mam na twarzy podkład to nakładam korektor. Korektor przeważnie nakładam na brodę, bo z nią mam największy problem, tam zawsze mnie wysypie, pod oczy oraz na czole w niektórych miejscach. Korektor rozprowadzam palcami, a pod oczy używam gąbeczki. Moim ulubionym korektorem jest korektor The One. Jest w takiej fajnej tubce, dzięki czemu można bardzo szybko nałożyć na niedoskonałości. Jest też bardzo wydajny, bo kupiłam go jakoś dwa miesiące temu i zużyłam dopiero pół opakowania, więc starczy mi na kolejne dwa miesiące. Według mnie warto kupić. Jeśli chodzi o cienie do powiek, to używam ich baaardzo rzadko, może raz na miesiąc. Mam ich sporo, bo często dostaję, a bardzo rzadko używam, jakoś się do nich nie przekonuję, więc trochę opakowań już się nazbierało. Te na zdjęciu są z firmy Eveline Cosmetics i dla mnie są w porządku.


4. Tusz do rzęs
Jeśli chodzi o mój makijaż, to nie muszę się malować codziennie, ale codziennie muszę mieć pomalowane rzęsy. Mam takie jasne rzęsy i gdy ich nie pomaluję to w ogóle ich nie widać. Ten tusz również należy do moich ulubionych kosmetyków. Jest on z firmy The One. Bardzo dobrze rozczesuje rzęsy, nie skleja ich i wydłuża. Rzęsy pomalowane nim wyglądają super i też mam go bardzo długo, bo chyba aż trzy miesiące. Brakuje mi słów, co mogę jeszcze o nim powiedzieć, jak dla mnie jest rewelacyjny i na pewno na jednym opakowaniu się nie skończy.


5. Puder
Puder zaczęłam używać dopiero od niedawna. Dlatego nie mam z nimi doświadczenia. Jak dobrze pamiętam, kupiłam go na promocji w rossmanie. I to jest mój pierwszy puder w życiu, bo wcześniej nie używałam tego kosmetyku. Kupiłam z Maybelline Fit Me, miałam problem z kolorem, bo nie było testera, więc musiałam wybierać w ciemno, ale na szczęście wybrałam odpowiedni kolor do mojej cery. Przed kupnem tego kosmetyku czytałam trochę opinii i było pół na pół. Niektóre osoby polecają ten puder a inne nie. Dla mnie osobiście sprawuje się dobrze, więc raczej mogę go polecić.

6. Pomadka
Na koniec używam mojej ulubionej bezbarwnej pomadki z Baby Lips lub jeśli mam ochotę na jakiś kolorek, to używam pomadki z Lipstick. Tę pierwszą pomadkę mam jeszcze z zeszłego roku, ponieważ używam jej tylko w czasie jesieni i zimy, więc jeszcze sporo mi jej zostało. A tę drugą kupiłam niedawno i mam ją od jakiegoś miesiąca. Obydwie polecam, są fajne, delikatne oraz nawilżają usta, więc idealnie się sprawdzą na chłodne dni.




Jak widzicie mój codzienny makijaż składa się zaledwie z kilku kosmetyków. Nie potrzebuję ich tak dużo, bo stawiam na naturalność i nie lubię być wymalowana jak lalka. Mocno się maluje raczej na jakieś specjalne okazje. A na co dzień stawiam na naturalność, bo jak wiadomo najpiękniejszym kosmetykiem u kobiet jest ich uśmiech. Wszystkie kosmetyki, które używam z całego serduszka polecam, przetestowałam je, u mnie sprawdzają się rewelacyjnie i raczej długo nic nie zmienię. Jeśli chcielibyście jakieś dodatkowe informacje o danym produkcie to piszcie w komentarzach lub do mnie prywatnie a ja na wszystkie Wasze pytania postaram się odpowiedzieć. Do następnego!
Z pamiętnika 20-latki

Z pamiętnika 20-latki

Hej kochani!
Nasza piękna jesień już minęła na dobre i teraz została nam brzydka, deszczowa pogoda. Nawet w taką pogodę powinniśmy się cieszyć i doceniać każdy dzień, każdą chwilę. Mimo tego, że nie lubię takiej pogody, bo ona wywołuje u mnie depresję oraz jesienną chandrę to staram się doceniać każdą chwilę. I nawet gdy pada deszcz, to jest fajnie, bo mam okazję poleżeć pod kocem oraz obejrzeć swój ulubiony serial. Od zawsze słońce mnie motywowało do pracy, dzięki niemu mam więcej energii i motywacji. Jeśli chodzi o pogodę, to tu pojawia się problem, bo nie będę miała okazji do zrobienia ładnych zdjęć, ale jakoś damy radę. W końcu po to są problemy, żeby umieć sobie z nimi radzić!
Pod koniec października a dokładnie 24 października skończyłam 20 lat. Jak ten czas szybko leci. Pamiętam jak jeszcze nie dawno chodziłam do szkoły podstawowej, a tu już skończyłam 20 lat, muszę szukać pracy i zaczyna się dorosłe życie. Zaczyna mnie to już przerażać, jak to szybko się dzieje, jak dla mnie za szybko. Już za tym nie nadążam, nie mam pojęcia co mam robić. Urodziny wspominam bardzo fajnie, chociaż pogoda nie dopisała, ale dla mnie to nie powód do smutku. Był to najlepszy dzień w ciągu tego miesiąca. Później rodzina zrobiła mi niespodziankę, ale nie będę zdradzać szczegółów. Moje urodziny wypadały w środę i wiadomo, że jest to środek tygodnia, każdy miał jakieś zajęcie i większość ludzi pracowała. Dlatego razem z moim chłopakiem postanowiliśmy, że będziemy moją 20-tkę świętować w niedzielę. W niedzielę mój chłopak zabrał mnie do restauracji i na spacer. A wieczorem przyjechała do mnie przyjaciółka i we trójkę świętowaliśmy przy butelce wina. Bardzo miło wspominam ten dzień. W następnym tygodniu trzeba było wrócić do normalności. I zająć się swoimi sprawami oraz nauką.




W czasie wakacji postanowiłam zapisać się na kurs prawa jazdy, nikt o tym nie wiedział oprócz rodziny i chłopaka. Postanowiłam, że nie będę nikomu mówić, bo jak to ludzie zaraz zaczęliby życzyć mi źle. Nawet najbliżsi przyjaciele mogą wbić Ci nóż w plecy, dlatego ważne jest to, aby uważać, co się mówi i komu! Jeśli chcecie znać moją historię dotyczącą prawa jazdy, dlaczego się zapisałam, dlaczego tak późno i jak to wszystko wyglądało, napiszcie mi w komentarzu. Na wakacjach zaczęłam pracę jako hostessa i roznosiłam ulotki. Było to fajną opcją, ponieważ zawsze miałam kilka groszy na swoje wydatki oraz mogłam się skupić na egzaminach. Gdy zdałam egzaminy, postanowiłam z nich zrezygnować i aktualnie jestem w trakcie szukania pracy. Obawiam się trochę moich początków, ale wiadomo, każdy kiedyś zaczynał. Piszcie w komentarzach co u Was słychać, chętnie poczytam. Do następnego!




Moje jesienne niezbędniki

Moje jesienne niezbędniki

Hej kochani!
Tegoroczna jesień jest naprawdę piękna! Jest cieplutko i świeci słoneczko. Jakby każda jesień tak wyglądała, to ta pora roku należałaby do moich ulubionych. Od zawsze jesień kojarzyła mi się ze słońcem, z ciepłymi dniami i kolorowymi liśćmi, ale nie zawsze taka była. W taką piękną pogodę z chęcią wychodzę na podwórku i czas spędzam na świeżym powietrzu. Z tego powodu, że jesień zagościła u nas już na dobre, przychodzę do Was z dzisiejszym wpisem. Pokrótce chciałabym Wam opowiedzieć o moich jesiennych niezbędnikach. Każdy z nas ma takie rzeczy, bez których nie wyobraża sobie jesieni. A jakie są moje jesienne niezbędniki? Zapraszam do czytania!

Nawilżający krem do rąk
Jesienią oraz zimą jest strasznie suche powietrze, oraz niskie temperatury. Z tego powodu moje dłonie wyglądają koszmarnie. Skóra jest strasznie sucha, tak sucha, że robią mi się rany na dłoniach. Nie wyobrażam sobie jesieni bez kremu do rąk, ten kosmetyk to u mnie podstawa! W tym roku już zdążyłam się zaopatrzyć w dwa. Mam jeszcze trochę z poprzedniego roku. Więc z pewnością starczy mi na te dwie pory roku.
Koc i gorąca herbata
Moim ulubionym napojem jest herbata. Ten napój potrafię pić nawet latem. Mój chłopak nie raz się ze mnie śmiał, że jest lato, upał, a ja piję gorącą herbatę. Po prostu tak ją uwielbiam, że dla mnie pora roku nie przeszkadza. W czasie chłodnych pór roku ten napój gości u mnie prawie codziennie, zdarza się, że potrafię wypić nawet 3-4 szklanki dziennie. To już chyba jest uzależnienie. Koc idealnie się przyda na wieczory z książką lub serialem. Uwielbiam spędzać w ten sposób jesienne wieczory!

Ciepłe swetry oraz skarpetki
Jestem strasznym zmarzluchem i uwielbiam ciepło. Dlatego niskie temperatury dla mnie nie sprzyjają, zdecydowanie wolę lato i gdy są upały! Ciepłe swetry oraz skarpetki to u mnie podstawa! Już we wrześniu przerzucam się na tego typu ubrania. Jestem zmarzluchem do tego stopnia, że potrafię spać w skarpetkach. Gdy mam zimne stopy to nie mogę zasnąć, a rano budzę się z bolącym gardłem. Dlatego, gdy są zimne noce, bez zastanowienia zakładam skarpetki. Uwielbiam takie ciepłe i miłe w dotyku.
Netflix
Kto nie lubi oglądać filmów lub seriali? Chyba nie znam takiej osoby. Każdy z nas ogląda filmy albo lubi oglądać seriale. Idealną stroną do tego jest netflix. Chyba każdy o niej słyszał i każdy zna. Tę stronę założyłam dosyć niedawno i od razu ją polubiłam. Znajduje się na niej mój ulubiony serial, czyli plotkara. Jest w bardzo dobrej jakości i bardzo przyjemnie się ogląda. Teraz dni są krótkie, a wieczory długie i zbytnio nie ma co robić. Dlatego seriale są odpowiednim zajęciem, aby zabić trochę wolnego czasu.

A jakie są wasze niezbędniki, bez których nie wyobrażacie sobie jesieni? Piszcie w komentarzach, chętnie poczytam! Do następnego!
Copyright © 2014 Carpe Diem , Blogger